Autorstwa 10:47 Lifestyle 11 komentarzy

Hej, poklikash?

Pamiętacie czasy, w których po raz pierwszy mieliście okazję skorzystać z komputera i połączyć się z internetem? Wydaje się to bardzo odległe, biorąc pod uwagę fakt, jak szybko technologia mknie do przodu. Pierwsze gry, pierwsze wirtualne znajomości i nieprzespane noce spędzone na czatach, gdzie co druga osoba pisała “Hej, poklikash?”. To właśnie tak kiedyś wyglądał czas spędzony przed komputerem.

Powrót do przeszłości

Najważniejszym i najbardziej przekonującym argumentem, który decydował o zakupie komputera przez naszych rodziców, było “Bo ja go potrzebuję do szkoły, żeby zadania robić”. Chyba każdy z nas pamięta jednak swoje prawdziwe początki, do których wykorzystywał komputer. Malowanie dziwnych obrazków w Paincie i granie godzinami w Pasjansa i Sapera. Z czasem pojawiało się coraz więcej ciekawszych gier (Quake, GTA, Mortal Kombat, Wormsy, Need for Speed, Diablo, Captain Claw) i niech rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie miał CD-Action na swojej półce. Aż pewnego, pięknego dnia rozpoczęła się era internetu, bez którego nie wyobrażamy sobie życia. Dziś każdy ma w domu mega szybki internet, ale jeszcze kilkanaście lat temu nie wszyscy mogli się nim cieszyć.

Co robiliście na Informatyce w szkole? Bo ja, pomijając grę w Pasjansa na ocenę (TAK, kto pierwszy skończy, ten dostaje 5!), odpalałam znaną wszystkim czaterię. Nigdy nie zapomnę tej lawiny wpisów i dziwnych, śmiesznych nicków w różnych kolorach i kombinacjach. A ten, kto miał kamerkę, ten miał władzę. Pamiętacie, jak wyglądały te rozmowy? Bo ja pamiętam je doskonale! “Skąd klikasz?”, “Ile masz lat?”, “Dziewczyna czy chłopak?”, “Masz GG?” i można tak wymieniać bez końca. Fora internetowe o przeróżnej tematyce aż pękały w szwach od użytkowników. Dziś fora padają jak muchy, a ich miejsce przejęły grupy na Facebooku. Nie ma się co dziwić – kto dziś nie ma Facebooka, ten nie istnieje… Jak ktoś chciał pograć z nieznajomymi, to wchodził na kurnik, jak chciał zobaczyć śmieszne obrazki czy też filmiki – odpalało się jeja. Teraz wszystko się zmieniło.

„Hej, poklikash?” jako rozpoczęcie nowej znajomości

Nie można również zapominać o tym, jaką ewolucję przeszedł sam język internetowy, a raczej przekazywanie informacji podczas prowadzenia rozmowy na różnych komunikatorach. Wszyscy, ale to WSZYSCY kiedyś.pisali.właśnie.w.taki.sposób lub BaWiLi sIę W pOkEmOnY, a jeszcze inni wskakiwali na wyshshy level i shukali nowych sposobów na pisanie, bo PrZ3C13sH Ff13My, jakie to było wtedy fajne! Na niektórych forach internetowych stosowano nawet specjalne generatory, by każdy mógł pisać w ten dziwny, ale w tamtych czasach modny sposób. Wracając do tematu klikania, każda rozmowa na czacie kończyła się wymianą numerów na Gadu-Gadu (macie jeszcze? bo ja tak, choć nie używam już tak, jak kiedyś). I każdy, kto rozmawiał z osobami na GG, zakochał się w emotikonach.

A teraz pytanie dnia: kto wpisywał różne dziwne numery “z czachy” i poznawał w ten sposób nowych ludzi? Ja przyznam się bez bicia, że mam jeszcze kilku znajomych z tamtych czasów i często się śmiejemy z tego, jak dziecinni i głupi byliśmy te kilkanaście lat temu. Co do samego wpisywania dziwnych numerów, pozwolę sobie przejść do następnej części tekstu, by nieco o tym powspominać (a jest o czym!).

Mamo, kupisz mi telefon?

Telefon, jakby nie było, też pojawił się w tym samym momencie, co nasze zapały do korzystania z komputerów wielkości półki. I zgadza się – pierwsze telefony to były cegłofony, które były masywne, ciężkie i miały małe, czarno-białe wyświetlacze (jak ktoś miał Nokię z kolorowym, to było szaleństwo!). Teraz te cegłofony są na innym poziomie, o którym wspominam w tekście Duży smartfon nie tylko dla mężczyzn, ale wracając do tematu…

Pierwszy telefon wiązał się z kartą od operatora, który już najzwyczajniej w świecie nie istnieje lub totalnie zmienił nazwę. Pamiętacie „Sami Swoi”, „Era Tak Tak”, „Idea”? Kupowało się startery z innej sieci, niż kupiła mama, bo były lepsze pakiety SMS za 6 zł. Aż miło powspominać. Niejeden z Was pewnie bawił się w ten sam sposób co ja, czyli wpisywał w pole odbiorcy przypadkową kombinację cyfr i wysyłał SMS-a. „Kim jesteś?” – „A Ty?”. No aż mi się usta same uśmiechają, jak sobie to przypomnę. I okazywało się, że napisało się do czterdziestoletniego kierowcy tira, haha. A wyścigi na puszczanie „strzałek” czy tam „sygnałów”, które miały na celu tylko podświetlić ekran telefonu i pokazać, że ktoś dzwonił? Ja zawsze ze znajomą puszczałam strzałki tak długo, aż któraś w końcu zasnęła (dzieci…). Nigdy nie zapomnę dźwięku sygnału, który wydobywał się, kiedy telefon leżał przy radiu – człowiek od razu wiedział, że za chwilę coś się wydarzy!

Informowały o tym również inne dziwne gadżety – naklejki z kolorowymi diodami lub śmieszne, dziwne zawieszki na telefon. Teraz nie ozdobiłabym swojego telefonu takim czymś, no ale wtedy to było modne i miał to każdy (głównie z gazet typu Popcorn lub Bravo).

Wróżbito Macieju, co nas czeka?

Teraz z uśmiechem na ustach wspominamy tamte czasy, jak każdy słuchał piosenek na Winampie, nagrywał płyty przez program Nero, ściągał dzwonki na telefon, wpisując kody z gazet i wymieniał się profilami na naszej-klasie i MySpace. Dzisiejszy świat w zawrotnym tempie mknie do przodu i pewnego, pięknego dnia (czyli za około 20 lat) będziemy pisać kolejny tekst o tym, jak to wyglądał internet i telefony w 2018 roku. Owszem, teraz dzieciaki od najmłodszych lat ogarniają obsługę tabletów i smartfonów, ale nigdy nie wiadomo, co przyniesie nam jutro.

A Wy, co pamiętacie z tamtych czasów? Wstydzicie się tego, jak pisaliście? Co najbardziej utkwiło Wam w pamięci? Podzielcie się tym z nami, bo jesteśmy bardzo ciekawe (jak to kotki)!

Last modified: 4 lutego 2019

Close