Autorstwa 10:00 Lifestyle 4 komentarze

Nie ulegaj modzie, czyli o przemijalności koloru lilaróż

Wyobrażam sobie czasem dom. Ten dom, wiecie, ten ostateczny. Idealny. Przynajmniej przez ten moment, w którym „ten dom” spełni moje marzenia, a potem… zacznę marzyć na nowo, o czymś innym.

Spełnienie marzenia?

Dlaczego tak się dzieje, że spełnienie wyobrażenia nie zawsze jest spełnieniem potrzeby? Że w momencie, gdy zaczyna się w tym spełnionym marzeniu mieszkać, okazuje się, że tu coś jest niewygodnie, tam – za mało miejsca, a w ogóle to jest do dupy, a Malinowska ma ładniej?

To wynika z ludzkiej psychiki. Woli ona ignorować pewne oczywiste fakty, tylko po to, by „przepchąć” przez wyobrażony proces akceptacyjny to, czego nie zaaprobowałaby nigdy, przenigdy, mogąc doświadczyć tego fizycznie. Ta nasza psychika przyjmuje za pewnik, że skoro laska mająca milion pięćset tysięcy fanów cieszy się na tle ścian szarogołąbkowych, to i ja się będę cieszyć, choć tego koloru nie cierpię. A taki super hiper dizajnerski fotel, który nawet bez specjalnych filtrów na Instagramie zbiera zyliony lajeczków? Jak on wygląda, jak zachęca! Kupujesz, wstawiasz do salonu. Efekt? Fotel jest piekielnie niewygodny i książki czytasz jak dawniej, na łóżku, a nie, jak postulują księżniczki pinterestowych trendów, na tymże fotelu (magenta, koniecznie koloru magenta), zawinięta w kocyk lilaróż, z romantycznie podkurczonymi nogami. 

Dlaczego nie posłuchałam wewnętrznego głosu rozsądku?

Jasna cholera, na samą myśl o tym ścierpły mi nogi, a oczy spuchły od patrzenia na magenta, lilaróż i gołąbkowoszary na ścianach. Dlaczego nie posłuchałam wewnętrznego głosu rozsądku? Dlaczego poszłam bezmyślnie za trendem, zamiast spokojnie zastanowić się, czego chcę i czego potrzebuję?

„Co zrobiłabyś inaczej, gdybyś raz jeszcze…?”

Jednym moich z ulubionych typów wątków na forach i grupach, które czytam, jest „co zrobiłabyś inaczej, gdybyś raz jeszcze (…)”. W miejsce trzech kropek wstaw, co Ci się podoba: „urządzała mieszkanie”, „wybierała studia”, „dostała propozycję pracy dla najlepszego wydawnictwa w Polsce”, „miała powiedzieć TAK”. Zastanów się, zanim zrealizujesz swoje wyobrażone mieszkanie w kolorze aktualnie najmodniejszym. Zastanów się nad tym, co zrobiłabyś inaczej. Bo to Ty będziesz mieszkać w tych czterech ścianach, a nie najpopularniejsza blogerka sezonu. Wybór studiów? Pal licho, można zmienić, a świetny fotel za tysiące monet się sprzeda ze stratą. A ściany przemalować niełatwo, szczególnie gdy w przyszłym sezonie kolor tego sezonu się zdezaktualizuje. Twoje marzenia, Twoje potrzeby i Twoje upodobania będą zaś ciągle podobne do tych przed rokiem. Wbrew pozorom nie zmieniamy się tak często jak trendy i nie jest nam łatwo się do nich dostosować.

Ćwiczenie numer 1

Takie ćwiczenie dla Ciebie: wyobraź sobie, gdzie jesteś w swoim wymarzonym domu – czy to właśnie fotel, może biurko? A może wanna…? Jak lubisz spędzać czas w domu? Jakie kolory podobają Ci się najbardziej i czy naprawdę chcesz się otoczyć szarym, jak podpowiadają trendy? I na końcu, jak już wiesz, gdzie jesteś, upewnij się, że ta osoba, którą sobie wyobrażasz, ma Twoją twarz. Nie trendseterki. 

Bohaterka własnych wyobrażeń

Jak już w tym domu to Ty staniesz się główną bohaterką wyobrażeń, zacznij realizować marzenie. Rozgość się, zawładnij przestrzenią, jesteś u siebie! I pamiętaj, to wszystko tak samo odnosi się do mieszkania, jak i związków, studiów, pracy. Ważne, żebyś to Ty była w swoich wyobrażeniach, a nie ktoś inny. 

Aha…

Aha, w tych moich ulubionych wątkach najczęściej powtarza się stwierdzenie „uległam modzie”… 

Last modified: 28 lipca 2018

Close